Wstałam… nie mogłam spać.. 00:18 w nocy a ja zabieram się za pisanie. W głowie tysiące myśli, planów, na cały rok.
I ten czas… który leci na łeb i szyję za szybko.. o wiele za szybko…  10 dni urlopu, i już prawie koniec. 3 dni i trzeba wracać do siebie do UK.

Pytanie do czego.. i czy warto?? Może jednak zostać?  Co jest tak naprawdę ważne? Dlaczego za pewne rzeczy trzeba płacić tak wysoką emocjonalną cenę?

Dzisiaj moja Mama Henia ma urodziny. 70-te !!! Impra jest i zjeżdża się cała rodzinka:)

Będzie wielka pompa z mszą w kościele:) Gdybym tylko mogła dała bym jej cały świat, bo moje całe serce już ma. Czasami w głowie mi się nie mieści, jak można nienawidzić rodziców. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby wyrzec się Ojca lub Matki. Rodzice są dla mnie wszystkim.

Na pulpicie mojego komputera w UK, od sierpnia zeszłego roku mam tapetę z ich zdjęciem, siedzą na altance na działce. Piękne słońce i moi rodzice razem. Bardzo się kochają.

Codziennie wstaję o 5-tej rano do pracy, zaparzam kawę,załączam kompa, i witam się z moimi rodzicami na tapecie:) I pierwsze słowa które mówię w myślach dotykając ekranu: Mój kochany tatulek i moja kochana Heniulka.

Proszę Boga o długie życie dla nich, w zdrowiu i  bez zmartwień. I tak kilka razy dziennie. Kiedy idę do pracy, kiedy z niej wracam, kiedy jestem w pokoju, i kiedy gaszę kompa bo idę spać. Taki mój mały rytuał.

Trudno mi pisać bo łzy same lecą po policzkach…

Musze wstać rano, bo robimy z Henią fryzurę:) Wczoraj robiłyśmy próbną:) Użyłyśmy do tego, wszystkiego co tylko możliwe z suszarko lokówki, prostownicę też :) Na paznokciach się znam, za to na włosach w ogóle:)

Wypróbowałyśmy wszystkich 5 części, a i tak skończyło się na starych jarych wałkach z piaskiem :) takie które wkłada się do garnka, gotuje, i zawija gorące na włosy:) Mają chyba ze 30 lat na pewno:) Za to działają niezawodnie:) 

Zazdroszczę  Wam które jesteście w Polsce na stałe, i nie musiałyście wyjeżdżać. Doceńcie tych których macie wokół siebie. Ja ich nie mam na co dzień.

Za każdym razem coraz trudniej mi wyjeżdżać mówiąc, do zobaczenia… Do zobaczenia na wiosnę… za parę miesięcy… na Wielkanoc… w lato…

Zbieram się później kilka dni, dochodząc do siebie…

Jak to jest, że kiedy mamy najbliższych wokół siebie, tak rzadko, zbyt rzadko mówimy im dobre słowa, na które zasługują? Duma? Wstyd przyznać się do własnych uczuć? Strach przed odrzuceniem? Słabości? Że też kochamy, tęsknimy, i jesteśmy tylko ludźmi? 

Łatwiej pisać… dlatego piszcie jak najczęściej do bliskich, jeśli trudno wam wymówić słowa.

Piszę i dzwonię do moich rodziców codziennie. Chociaż parę minut skype.


Nie zawsze tak było:( Przyznaję się. Ciągły brak czasu. Ciągle coś ważnego.. praca, biznes… Aaaa jutro przedzwonię.. i to jutro trwające jutro… Czasami nie byliśmy w kontakcie tygodniami.  Zdarzało się wiele razy, że minął miesiąc a gadaliśmy może 2 razy?

No bo  skoro wszystko dobrze i u nich i u mnie też, to po co dzwonić? Nic złego się nie dzieje… Uczucia pozostawały niezmienne, ale wiecie same jak to jest…

i stało się… koniec października…

Tato dostał udaru… pojechali do sanatorium w góry… Nie mówię sanatorium wykańcza;) Jeździjcie sobie ile wlezie:)

Potem ośrodek rehabilitacyjny, 6 tygodni daleko poza domem. Codzienne ćwiczenia, i dochodzenie do formy. Przestał na reszcie palić :)

Dużo się we mnie zmieniło. Zdałam sobie sprawę że kiedyś mogę ich stracić.To kiedyś zawsze gdzieś tam ukryte, bo każdy zdaje sobie sprawę z kolei losu. Dopóki co się nie wydarza. i jak dużo rzeczy straciłam już, nie dbając właściwie o nasze relacje..

Teraz od października dzwonię codziennie…

Moja Henia dała mi ciepły wełniany szal. Bo jak zwykle swój zapomniałam wziąć, bo przecież w UK zimy nie ma:)

Nie będę się z nim rozstawać. Będę go nosić blisko serca. I za każdym razem kiedy będę go zakładać, dotykać, poprawiać, i kiedy będzie mi ciężko, będę myśleć o moich rodzicach,że ich przytulam i ściskam mocno, że bardzo ich kocham, życząc im wszystkiego co tylko najlepsze, będąc przy nich myślami, tak jak oni są ze mną. Będzie to taki mój amulet:)

Dlaczego docenia się dopiero coś, kiedy się tego nie ma? Wiem.. pewno powiecie: TO TRZA BYŁO NIE WYJEŻDŻAĆ!!!

Nie jestem patriotką. W Polsce oprócz bliskich, nic mnie nie trzyma. W UK mam stałą pracę, mieszkanie, swoją druga połówkę, swój własny paznokciowy biznes, za który nikt mnie podatkami i składkami nie udupi. Nie to co w Polsce, że zanim otworzysz swój paznokciowy kącik, już możesz zacząć się pakować, i zostać w długach.

Kiedy wrócę??

Chyba na emeryturę… Nie tą Polską, bo jej nie mam.  Tak jak mówiłam, coś za coś…Tylko czy warto?  Ciężko… :(

Dla tych co też nie potrafią spać w nocy, i myślą o tegorocznych planach i postanowieniach jak ja, przypominam: ORGANIZER DO ŚCIĄGNIĘCIA. Może w tym roku wam się przyda :) FAKTYCZNIE CZAS SIĘ KOPNĄĆ W LUPĘ

STO LAT!!! MOJA KOCHANA HENIU.

Musze się pochwalić. Moja Henia robi przecudne serwetki. To jej zdjęcia.

i nie tylko !!! Mi brakuje cierpliwości.

Buziaki kochani. Dbajcie o bliskich. Godzina 3:18 Dobranoc

WYBIERZ SWÓJ DARMOWY UPOMINEK 

UWAGA: 

w gratisie poradnik!

"Perfekcyjna krzywa C paznokcia"

Tę wiedzę musisz posiadać - to podstawa sztuki zdobienia paznokci.