Uwielbiam wykonywać zdobienia żelami UV, zwłaszcza kiedy kładziemy drugi kolor linerem na nieutwardzony jeszcze żel. Czyli coś w rodzaju sharm effect. Przypomina mi to trochę zdobienie porcelanowych filiżanek ;)

Najbardziej lubię takie żele, które po wyciągnięciu z lampy nie pozostawiają warstwy dyspersyjnej i nie wymagają użycia top coat. Do tego są bardzo dobrze napigmentowane, więc tym samym wydajne. Pigment nie osiada na dnie słoiczka, więc nie trzeba ich mieszać. Poza tym nie kosztują drogo, i bardzo fajnie się nakładają i poziomują. Pukajcie w zdjęcia, a dowiecie się więcej.

Żele może nie mają pięknej szaty graficznej, ale liczy się produkt. Wolę zapłacić za dobrej jakości produkt, który się sprawdzi w praktyce, niż za piękny obrazek na słoiczku.

Pamiętajcie że kolorowe żele nakładamy cieniutko już na wcześniej zbudowany paznokieć, czyli na żel budujący. Kolorowymi żelami nie budujemy paznokcia, bo nie do tego one służą. A ściągamy je standardowo, czyli mechanicznie pilnikiem lub frezarką.

Najbardziej wam się przydadzą 2 standardowe kolory, czyli biały i czarny, które najczęściej wykorzystujemy. Natomiast mój ulubiony kolor który skradł moje serce, to pudrowy róż. Coś w rodzaju łososia. Jest śliczny.

Poza tym kolory można ze sobą łączyć. Np. gdy potrzebujecie szary, zamiast go kupować osobno, wystarczy pomieszać ze sobą biały i czarny.

Zobaczcie co udało mi się z nich uzyskać.


Żele UV i-nails Supreme Color. Róże sharm effect

POLECAM

WARTO MIEĆ

Free WordPress Themes, Free Android Games