Uwielbiam taki czarny humor :)

trudny klientSkąd się bierze trudny klient?
Zobacz filmik

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=AbbFm9m1WM8[/youtube]

Ważna rzecz: To czy klient będzie zadowolony z produktu lub usługi nie jest wprost zależne od jakości samego produktu. Dwóch różnych klientów korzystających z tego samego produktu może mieć przecież bardzo różne opinie na jego temat.

Zadowolenie klienta zależy od jego oczekiwań i wyobrażeń tego jaki będzie sam produkt czy usługa,  i jak będzie trwały. Jeżeli nasza propozycja nie sprosta oczekiwaniom klienta to może to wzbudzić jego niezadowolenie. Nie oznacza to wcale że nasz produkt jest zły lub kiepskiej czy gorszej jakości.

Skąd biorą się oczekiwania klienta?

Z jego różnorodnych doświadczeń, zasłyszanych opinii, wyobrażeń. Kampanie reklamowe i sami sprzedający wpływają na tworzenie się oczekiwań klienta. Gdy obiecują więcej niż firma rzeczywiście oferuje, przyczyniają się do tworzenia wygórowanych oczekiwań, a w konsekwencji rozczarowania, zawodu klienta.

Pracując bezpośrednio z klientem, nie unikniesz obcowania z trudnymi osobowościami.

Jak radzić sobie z klientami, którzy urodzili się tylko po to, aby narzekać?
Jak nie dać się zarazić ich marudnym usposobieniem?
Jak okiełznać trudnego klienta?

Po pierwsze: Spokój, który jest oznaką twojego profesjonalizmu.

Po drugie: Słuchaj. W wielu przypadkach wystarczy dobrze wysłuchać zastrzeżeń klienta, by zmienić jego nastawienie. Odrobina empatii i zrozumienia potrafić zdziałać cuda.

Słuchanie daje Ci dodatkowo czas na zastanowienie się nad odpowiednią reakcją.

Po trzecie: Oddziel klienta od problemu.Trudny Klient to też człowiek.
Skoncentruj się na problemie i jego rozwiązaniu.

I pamiętaj że trudny klient to dla ciebie szansa na wykazanie się
skutecznością i jakością obsługi klienta.

Przeczytaj prawdziwe historie stylistek paznokci,
które miały przyjemność poborykać się z trudnymi klientkami:)

trudne klientki

 

MariaW79 Ja ustalam zawsze zdobienia zanim zabierzemy się za pazurki, lub klientka decyduje się kiedy ja robię szablon i szkielet na szablonie. Informuję ją jednocześnie, że jeśli zdecyduje się np. na frencz, a na koniec stwierdzi ze jednak chce co innego, to będę musiała spiłować wszystko do szkieletu i robić pazurki jak przy odnowie, za co należy doliczyć dodatkowe 50zl.

Ale tak robię tylko wtedy, kiedy nie znam kobiety i gdy widzę że jest ona niezdecydowana i sama nie wie czego chce. Dlatego sadzam ją do komputera najpierw i pokazuję galerie wzorów, zawsze na coś się zdecyduje jeszcze mi się nie trafiła taka „czepialska”

client-hellAlbertyna Takie baby trafiają się wszędzie w każdym zawodzie można je spotkać. Nazwijmy rzecz po imieniu- NACIĄGACZKI sądzą, że jak zrobią awanturę, to może usługa będzie za friko, a jak jeszcze wiedzą, że dziewczyna się uczy i na pewno nie ma jeszcze pewności siebie- oj to można pojeździć sobie po takiej do woli!

Dlatego najlepiej, gdy jest się zaraz po kursie ćwiczyć na najbliższych- rodzinie bliskich koleżankach, dopiero, gdy osiągnie się pewien poziom i człowiek będzie pewien swoich umiejętności, można ruszać do klientek. Wtedy w takiej sytuacji można powiedzieć spokojnie „A czemu teraz, nagle przestały się podobać? Wcześniej były ładne, a teraz zbrzydły?”Mi na szczęście już takie sytuacje się nie zdarzają od lat, co nie znaczy, że gdy zaczynałam, nie „odchorowałam” kilku klientek….

client-hellBebooczek Są ludzie którzy specjalnie chodzą po różnych salonach/gabinetach bo po prostu się im nudzi, muszą komuś podokuczać i uprzykrzyć życie bo nie mają nic innego do roboty Ale takimi typami nie trzeba się przejmować

Ja tez nie jestem skora do odpyskiwania a miałam już parę klientek co właśnie tak wybrzydzały ja już nakładam ostatnia warstwę a one: „a może by jednak coś tu dodać??”, ja wtedy grzecznie się nauczyłam mówić że mogę to zrobić za dodatkowymi kosztami, ponieważ trzeba zacząć wszystko od nowa, od razu się uspokajają

client-hell

kinia2305 Jestem pewna, ze każdej z nas przytrafił się taki „przypadek”, klientka, która doprowadza do szału, bo była opryskliwa i niemiła. Są też takie, które są bardzo bardzo mile, ale potrafią doprowadzić do stanu wrzenia.

Ostatnio natrafiłam na delikwentkę, która robi sobie paznokcie sama, bez kursu, w domu Przyszła do mnie, bo przecież nie będzie targać ze sobą lampy przez ocean Wyobraźcie sobie, ze próbowała mi mówić co i jak mam robić!!! Taka mądra, taka genialna wiedziała „wszystko” o paznokciach
i chyba chciała ta wiedzą się popisać. Starałam się zachować spokój, niech sobie pogada kobiecina, może brakuje jej wolnego słuchacza. Jednak moja cierpliwość ma swoje granice…

Coś tam rozmowa zeszła na temat budowy paznokcia i zaczęłam jej nawijać o krzywych. Na to ona: „Ale że co?? że paznokieć ma być krzywy?” Ja na to, żeby jednak poszła na kurs, bo brakuje jej podstawowych informacji. Kilka razy w trakcie rozmowy w grzeczny sposób udowodniłam jej, ze wcale jednak nie jest taka wszechwiedząca. Zrobiło jej się głupio i zaczęła gadać o swoich kozaczkach Versace i męczyła mnie tym godzinę jakby mnie to cokolwiek obchodziło!!!
Reasumując owa klientka była bardzo mila, ale niestety głupio-mądra i zakochana w sobie, czego nienawidzę z całego serca. Bardzo męcząca

client-hell

kamila.bg No tak. Upierdliwe bywają niektóre klientki. Ja miałam taką klientkę (koleżankę),już teraz nie,która nie dosyć ,ze przyszła z córką,której bardzo się nudziło a potem jeszcze zgłodniała więc mamusia(klientka)wysłała ją po hamburgera.Mała zjadła połowę, drugą oddala mamuśce. Ja na to, że nie może teraz jeść bo zatłuści pazurki ale ona i tak nie słuchała, jadła a potem mi podawała pazury upaćkane sosem.

Dodam,że wcześniej jak już zmatowiłam jej paznokcie u jednej ręki wzięłam się za drugą po chwili patrze a ona podparła sobie głowę (paznokciami do skóry policzka) i tak sobie siedzi chociaż wcześniej jej mówiłam żeby nie dotykała płytką do niczego i nie ruszała jej bo zatłuści. Jak grochem o ścianę.Więc jej oświadczyłam, żeby nie była zdziwiona jak jej odpadną albo się zapowietrzą.Ona nic sobie z tego nie robiła tylko mnie poganiała bo palić jej się chciało i co chwilę wysyłała do kogoś smsy.

Nigdy wcześniej nie dłużył mi się tak czas pracy.Myślałam ,ze coś mnie strzeli. Żadne uwagi do niej nie docierały. Jak już w końcu skończyłam to pytam czy podobają jej się a ona na to tak:’Ładne ale i tak Cię obgadam”. Niby żartem.W sumie na efekty nie musiałam długo czekać.

Najpierw zadzwoniła do mnie (po tygodniu),że połamał jej się paznokieć na kciuku bo zapinała dziecko w foteliku samochodowym. Powiedziałam by przyszła to jej naprawię ale nie przyszła a za 2 dni napisała sms-a że nie przyszła bo wszystkie jej hurtem poodpadały.Odpisałam, że sama sobie winna -mogla nie zatłuszczać płytki i że ją ostrzegałam. No i wtedy zaczęła się jazda….każdej napotkanej koleżance mówiła jaka to ze mnie partaczka itp…

Powinnam się tym nie przejąc bo wiem,ze robię dobrze paznokcie i inne osoby są zadowolone. Jednak jest przykro słyszeć nieprzyjemne rzeczy o sobie wiedząc,że to nieprawda.

Wszystkim za każdym razem przypominam żeby w dniu kiedy są umówione ze mną nie kremowały dłoni, a i tak trafiają się oporne na informacje i kogo wtedy wina jak im się coś zapowietrzy?

client-hell


kinia2305 Jedna kiedyś przyszła z paczką chipsów siada przy stoliku i je te chrupki. Ja patrzę oniemiała, a ona oblizuje sobie palce, uśmiecha się i mówi: „to co zaczynamy?” SZOK!!!

Kilka dni temu przyszła spóźniona pół godziny klientka i coś tam tłumaczyła, że postanowiła jeszcze przed pazurkami iść na solarium. Zapytałam czy używała olejku albo kremu do opalania. Oczywiście, że tak. Jej dłonie były tak tłuste, ze aż mi się niedobrze zrobiło. Wiec przepisałam ją na następny dzień, bo po pierwsze nie miałam wystarczająco czasu na wykonanie usługi, a po drugie ten olejek. Była strasznie oburzona!!!

Inna sytuacja:
Zakładałam kiedyś pazurki kobiecie, która przyszła razem ze swoim 3 miesięcznym bobasem. Bobas jak to bobas zaczął jęczeć i marudzić wiec ona wolną ręką zaczęła kołysać wózek. A ja piłuję i mało zawału nie dostałam z obawy, ze ją potnę, bo tak się kiwała na krześle.
Po kilkunastu minutach wzięła małego
NA KOLANA.
Jedną ręką go trzymała, a na drugą ja akurat nakładałam żel

Nie wytrzymałam i powiedziałam, że nie mogę dokończyć, bo się wierci i że powinna zostawić małego w domu. Obrażona wyskoczyła na mnie z gębą, że opiekunka kosztuje!!!

Wtedy moja współpracownica zlitowała się i zabrała małego od matki. Do końca usługi zdążyła go nakarmić i uśpić. Ja się mało nie popłakałam z nerwów, a jej nie wiedziałam jak dziękować.

Kiedy doszło do płacenia jeszcze raz jej powtórzyłam, że następnym razem musi przyjść sama. Oczywiście przyszła z dzieckiem więc odmówiłam wykonania usługi. No bez przesady!!! Nie chciałam powtórki z rozrywki.

To salon fryzjersko-kosmetyczny, a nie przedszkole. Nie mamy niestety napisane w ofercie „Przyjdź do Nas na paznokcie, a my w ramach wdzięczności, zupełnie gratis zaopiekujemy się Twoim dzieckiem, przewiniemy i nakarmimy”

Ale mnie poniosło Jak sobie przypomnę tą sytuację to aż mnie skręca

Można by mnożyć i mnożyć takie historie!!!
Oby takich paznokciowych klientek było jak najmniej:)

I co wy na to??!!
Jaka jest twoja historia??

WYBIERZ SWÓJ DARMOWY UPOMINEK 

UWAGA: 

w gratisie poradnik!

"Perfekcyjna krzywa C paznokcia"

Tę wiedzę musisz posiadać - to podstawa sztuki zdobienia paznokci.