Nie dam rady się przyzwyczaić. Czy do rozstań można się w ogóle przyzwyczaić??

Z roku na rok jest coraz ciężej. Coraz trudniej. Co raz bardziej wracam do siebie w kawałkach…

3 dni. 3 dni do końca, kiedy będę musiała wrócić. Zostały mi tylko 3 cholerne dni. Następny przyjazd jak dobrze pójdzie za 6 m-cy. Oglądam rodzinne zdjęcia. Dopiero po nich widać przemijający nieubłaganie czas.

Mówię do siebie: przestań beczeć idiotko. Ale łzy same lecą po policzkach. Ciężko oddychać. Każdy mój oddech przepełniony jest bólem rozstania i rozłąki. Pali jak rozżarzone węgle. To tak cholernie mocno boli… dobrze że jest noc… nikt nie widzi…

Za każdym razem żegnam się z rodzicami, jakby to miał być mój ostatni raz…

W dzień trzeba stwarzać pozory. Że wszystko ok. Bo przecież jestem silna, niezależna. Ale czasem wszystko we mnie krzyczy: Nie jestem pieprzonym robokopem !!! Nie mam serca ze stali !!! Nie jestem iron woman. Jestem tylko kobietą!!!

Kiedy wrócę do siebie, chcę przespać cały tydzień. Żeby wszyscy dali mi święty spokój. Wiem niemożliwe…

Pytasz dlaczego wybrałam taki los?? Kto ci kazał jechać do tej cholernej Anglii??!! Poczucie przyzwoitości, człowieczeństwa. Godność. Że nie będę na garnuszku u rodziców. To chyba oczywiste.

W UK mam własny paznokciowy biznes. Łatwiej jest prowadzić firmę, odprowadzać podatki. Wiesz że Państwo nie oskubie cię prawie ze wszystkiego, pozostawiając z niczym. Pod tym kątem da się normalnie żyć. Tylko czy warto?

Wiesz że nie znajdą się zawistni ludzie, życząc ci wszystkiego co najgorsze. Bo dlaczego ma tobie powodzić się lepiej niż mi?? Już ja znajdę twój błąd !!!! Taka jest Polska. Taka jest cholerna ukochana Polska. Żeby udupić i zgnoić z błotem, zanim cokolwiek dobrego powstanie.

W planie był tygodniowy urlop. Do domu. Do rodziców. Samolot kupiony tylko na tydzień. Nie dało się inaczej załatwić. Zobowiązania itd.. Wiecie sami jak to jest…

Przyleciałam do Polski. Odwołałam telefonicznie wszystko. Przedłużyłam urlop o tydzień więcej. Czułam że tak muszę. Rodzina ważniejsza. Niech się dzieje co chce. Odkręcę wszystko u siebie w UK jak wrócę… myśleć będę później.



Jedyne co mnie trzyma w Polsce to rodzina. Patriotką nie jestem. Czasu cofnąć się nie da..Co jest ważniejsze? Godne życie czy rodzina?

Nawet będąc na urlopie nadrabiam paznokciowe zaległości, siedząc po nocach na kompie. Inaczej się nie da. To jest moja pasja. Nie wyobrażam sobie życia bez tego.

Wracasz do siebie do UK, jesteś innym człowiekiem… gorszym?? Nie. Twardszym z kolejnymi bliznami w sercu…
Życie jest cholernie unfair. Czasami sama czuję się jakbym miała 70 lat…

Moja heniulka i mój tatulek. Chiałabym dodać moim rodzicom jeszcze ze 30 lat życia. Żeby mogli się nim nacieszyć. Nigdy nie myśleli o sobie… Zawsze stawiali innych na pierwszym miejscu…

Nie to co teraz, egoistyczne konsumpcyjne społeczeństwo. Dzieci mają w dupie rodziców. Daj kasę daj..!!! Taka jest prawda. A po co będę przebywać z wapniakami… ??

Nie mam pojęcia jak dam radę wrócić. Zostawić to co najbardziej kocham. Rodzinę. Polskę.



Co wybrać.. Godne życie czy rodzinę ?? Żyje się tylko raz.  NIECH KTOŚ ZATRZYMA TEN CHOLERNY CZAS !!! Bo nie da się go zawrócić… Musze się jakoś pozbierać…

WYBIERZ SWÓJ DARMOWY UPOMINEK 

UWAGA: 

w gratisie poradnik!

"Perfekcyjna krzywa C paznokcia"

Tę wiedzę musisz posiadać - to podstawa sztuki zdobienia paznokci.