Stopy nie są moją mocną stroną. Pedicure wykonuję tylko sobie, no i od czasu do czasu mojej mamie i siostrze, w okresie wiosenno-letnim, przy nakładaniu hybrydy, kiedy już możemy chodzić w odsłoniętych butach. Nigdy szczególnie nie stosowałam wszelkiego rodzaju specyfików i nowości, oprócz pumeksu i zwykłego kremu do stóp oczywiście, aż do dzisiaj:)

Skarpety, które wykonają cały peeling twoich stóp od początku do końca, bez użycia pumeksu czy tarki. A że każda z nas czasami ma leniuszka we krwi, bo nikt nie lubi szorować stóp, więc czemu nie wypróbować? Jeśli się sprawdzą, zagoszczą u mnie na stałe:)

Skarpety trudno odseparować jedna od drugiej, więc użyjcie nożyczek. Poradzicie sobie brzdące:)  To samo z klipsami, które przyklejamy wokół kostki. Ja pierwszy dokumentnie urwałam. Ale drugi przylepiłam już właściwie.

Poniżej krótki filmik z recenzją, jak takie skarpety wyglądają w praktyce.

Oto moja historia:

Rzadko kiedy mam czas dla siebie. A jeśli go mam, to i tak mnie gdzieś nosi i nie umiem spokojnie usiedzieć na 4 literach powyżej 15 minut. Chyba że oglądam jakiś super dobry film, z kieliszkiem wina w ręku;). Ciągle robię tysiące rzeczy na raz. Biegam tu i tam, tysiące pomysłów, wiecie… Więc strasznie dziwnie nagle usiąść i co. Nic nie robić? Czas dla mnie? 2 godziny??

Ok. Więc założyłam skarpety, i rozłożyłam się na kanapie:) Wcześniej zrobiłam sobie kubek owocowej herbaty z miodem, wyciągnęłam czekoladowe ciastka belvita, włączyłam telewizor, babskie kanały, wiecie TVN style. TLC i te sprawy:)  Na stole laptop, i notatnik z długopisem. Coś jeszcze? Powinno wystarczyć na 2 godziny.

Pierwsze 5 minut ok. Zleciało szybko:) Siedzę na kanapie. Notatnik w ręku, i robię sobie notatki, żeby nic nie umknęło na blogu;) I snuję plany na najbliższy rok:)

Po 15 minutach, zaczęło mnie nosić:) Herbata wypita, ciastka zjedzone, w telewizji kit. Zapomniałam pilota, żeby przełączać stacje !!!!:) shit :/  Skarpety na nogach:) Odwinęłam trochę sprawdzić :) Coś się dzieje?:) Grzeje? nie grzeje? szczypie mrowi?? Nic:) Stopy owinęłam kocem. Bo najlepsza opcja okupowania kanapy to mój milutki, cieplutki, gruby kocyk, którego mój man nienawidzi :) (działa na niego jak płachta na byka, bełkocząc pod nosem że roztocza), i poza naleśnika w piżamie:) A że mojego man-a w domu niet bo w pracy, więc opcja kocyk-naleśnik idealna:)

I tu się zaczyna: lookam na zegarek, 20 minut poszłooooo. Zostało godzina czterdzieści:) Chyba umrę:) doopa mi przyrośnie do podłoża:)  Nogi w skarpetkach na podłogę, i delikatnie tup tup tup… do lodówki i do kuchni, po drugą herbatę i z powrotem couch:) Nie róbcie tego:) Dziwne uczucie bulgotania jakby się chodziło po czymś śliskim, albo po błocie. Już nie o to chodzi, ale naprawdę możecie w nich wywinąć orła!! :) Producent zaleca siedzenie spokojnie na czterech literach podczas działania kuracji.

Minęła godzina. Druga herbata wypita, ale wzięłam sobie pilota, BRAWO JA więc klikam po kanałach:) Oj ojjjj Po co piłam tyle herbaty??? Do łazienki. Nogi na podłogę, i delikatnie tup tup tup do łazienki, i z powrotem. Dobrze że nikt tego nie widział:)

Spoglądając na zegarek dobrnęłam do końca 2 godzin. Żeby wam się nie dłużył czas, włączcie sobie jakiś fajny film, romansidła najlepsze, akurat na półtora godziny:)  albo jakąś gierkę. I nie pijcie za dużo:)

Dobra ściągamy skarpety:) Sama byłam ciekawa efektu. W końcu 2 godziny, to musi w jakiś sposób fizyczny, psychiczny, umysłowy zadziałać:)

Powiem wam że, najbardziej zależało mi na złuszczeniu martwego naskórka stóp. To jest zawsze najbardziej problematyczne miejsce, wymagające dłuższej uwagi. Skarpetki zakładamy na całe stopy, i powinny ściśle przylegać do skóry, więc efekt działania jest ogólny, na palce też.

Ojojojj ale się porobiło:) Mój piękny hybrydowy lakier jednofazowy:) Był:)
Zrobił się jednorazowy :)

Jeszcze tylko mordy obcego brakuje !!! :) Zresztą to mój ulubiony film, obok gwiezdnych wojen :)  Apropo: ten bezbarwny żel zmywamy, a nie wcieramy w skórę aż się wchłonie. To nie ręce:)

Instrukcja o tym nie wspomina. Pisze tak: nakładamy skarpety na czyste suche stopy. Ok. stopy czyste? tak. Suche też? tak. Uszy czyste? mmm… :) żartuję oczywiście:) A że lakier? No chyba normalne żeby mieć na stopach lakier niiii???  lol :)

Kochani lakier jakikolwiek, plus kwas salicylowy, to jednak nie najlepsze połączenie:) Ani acetonu, removera, steamera do ściągania hybryd nie potrzebowałam. Sam  pięknie zlazł:)

Pamiętajcie: przed założeniem skarpet pięknie pachnące suche nóżki, i czysta płytka paznokcia:) Czy kwas salicylowy wpływa także na płytkę paznokcia? trudno mi powiedzieć. Nie zauważyłam. Z reguły płytka paznokci stóp jest dosyć gruba. Jedyne co, hybryda zabarwiła mi trochę płytkę na różowo, ale na szczęście powierzchownie. Na drugi raz będę wiedzieć.

Co do odczuć podczas kuracji, nie odczułam jakiegoś szczególnego mrowienia, czy ciepła. Zmarzluch jestem, więc nawet pod kocem nogi miałam letnie. Ale to ja tak mam. W lato tez chodzę w skarpetkach ;)

Podsumowując: Całkowity efekt działania kuracji widoczny do  2 tygodni. Po 4 dniach faktycznie skóra samoistnie zaczyna się złuszczać. Najbardziej widać to na palcach stopy. Być może dlatego, że cały żel, który znajdował się u mnie w skarpetkach, od mojego tuptania tu i ówdzie, przeszedł z podeszwy stopy na palce:) goopia ja, że nie potrafię nigdzie usiedzieć na tyłku:) Wracając na kanapę z powrotem, za każdym razem przemasowywałam żel z palców w kierunku pięty:)

 Ale sama stopa też się pięknie łuszczy.  Jestem ciekawa efektu po 2 tygodniach. Moje marzenie: stopy jak pupa niemowlaka ;)

Stosowałyście już kiedyś takie cuda?? Jak wasze wrażenia?

 A propo: Ta pani z filmiku ma na stopach lakier:) Ciekawe czy przetrwał salicylowy najazd:)

Woooo matkooo :) 1.25 w filmiku. Ciekawe czy u mnie też tak będzie :)

Zróbcie sobie chwilę przerwy w szarej codzienności. Kochane to jest czas dla was. Zasługujecie na to. A mężowie i wasi faceci to docenią, (oby) i będą was całować po pięknych delikatnych stópkach. :)

WARTO MIEĆ

PROMOCJE